top of page

„W końcu przestałam walczyć ze skórą” – historia klientki i metamorfoza cery trądzikowej

  • Zdjęcie autora: Karolina Cyrek
    Karolina Cyrek
  • 24 godziny temu
  • 3 minut(y) czytania

Są takie momenty, kiedy skóra przestaje być „po prostu skórą”, a zaczyna wpływać na wszystko: pewność siebie, zdjęcia, spotkania, nawet zwykłe wyjście bez makijażu.


Właśnie w takim momencie przyszła do nas klientka Ola

Na starcie nie chodziło o „idealną cerę”. Chodziło o coś dużo bardziej realnego: uspokoić skórę, zmniejszyć widoczność zmian i wyrównać koloryt, żeby można było oddychać bez ciągłego analizowania twarzy w lustrze.


Zdjęcie w tym wpisie pokazuje kierunek zmian, ale pamiętaj: każda skóra ma własne tempo. Zawsze dobieramy plan indywidualnie.

Punkt startowy: co przeszkadzało najbardziej

Na początku było widać trzy rzeczy, które najbardziej męczą klientki na co dzień:

  • aktywne zmiany trądzikowe (szczególnie policzki i okolice żuchwy),

  • zaczerwienienia i nierówny koloryt,

  • wrażenie „ciągłego stanu zapalnego” — skóra wyglądała na przeciążoną.

I tu ważne: w takich przypadkach najgorsze, co można zrobić, to iść w agresję — za dużo kwasów, za dużo produktów, za częste „mocne” zabiegi.



Cel: co miało się zmienić

Ustaliłyśmy cel w języku klientki:

  1. skóra ma być spokojniejsza (mniej „wysypu”, mniej czerwieni),

  2. koloryt ma się wyrównać,

  3. ma być łatwiej funkcjonować na co dzień — bez ciągłego „gaszenia pożarów”.

To podejście jest kluczowe, bo skóra trądzikowa nie lubi presji i chaosu.


Dlaczego nie robimy wszystkiego naraz

W Estelium trzymamy prostą zasadę:najpierw stabilizacja, potem rozświetlenie/koloryt, na końcu tekstura i ślady.

Jeśli pomylisz kolejność — skóra potrafi odpowiedzieć nadreakcją.


Plan działania: 3 filary, które prowadzą skórę do równowagi

Plan Oli opierał się na trzech filarach:

  • wyciszenie + bariera (żeby skóra przestała reagować na wszystko),

  • praca nad zaczerwienieniem i kolorytem,

  • uporządkowanie pielęgnacji domowej (bez 10 kroków).


Etap 1: wyciszenie i odbudowa bariery

Pierwsze tygodnie były o tym, żeby skóra:

  • mniej piekła,

  • mniej się czerwieniła,

  • lepiej znosiła codzienną pielęgnację.

To jest etap, który klientki często pomijają, bo chcą „efektu od razu”.A prawda jest taka, że bez bariery nie ma stabilnych efektów.


Etap 2: praca nad zaczerwienieniem i kolorytem

Gdy skóra zaczęła być spokojniejsza, dopiero wtedy wchodzimy z działaniami, które:

  • pomagają wyrównać koloryt,

  • ograniczać „czerwone tło”,

  • poprawiają ogólną świeżość skóry.

To jest moment, w którym klientki mówią:„Pierwszy raz od dawna wyglądam na wypoczętą, a nie podrażnioną.”


Etap 3: wygładzenie tekstury i śladów

Na końcu przychodzi czas na rzeczy, które są wisienką na torcie:

  • wygładzenie,

  • ślady po zmianach,

  • wyrównanie wyglądu skóry „w dotyku” i w świetle dziennym.

To jest etap dla cierpliwych — ale zwykle daje najbardziej „estetyczny” efekt.


Co było kluczowe w domu (rutyna 5 minut)

Największy przełom zrobiła nie „magiczna rzecz”, tylko konsekwencja:

Rano

  • delikatne mycie,

  • lekki krem nawilżający,

  • SPF codziennie (to jest warunek równego kolorytu).

Wieczorem

  • mycie (bez szorowania),

  • produkt dobrany do skóry (mniej, ale regularnie),

  • nawilżenie.

Bez eksperymentów co 3 dni. Bez „przestawiania” wszystkiego na raz.


Czego unikałyśmy, żeby nie pogorszyć skóry

  • zbyt mocnych peelingów i szczotek,

  • częstego „dokładania kwasów”, bo „ma zadziałać szybciej”,

  • ciężkiego, kryjącego makijażu na świeżych zmianach,

  • chaosu w kosmetykach.

W takich historiach mniej naprawdę znaczy więcej.


Kiedy zaczęły być widoczne pierwsze zmiany

Najczęściej w takich planach:

  • pierwsza poprawa = skóra jest spokojniejsza, mniej reaktywna,

  • potem poprawia się koloryt,

  • na końcu wygląd tekstury i śladów.

To jest bardziej „fala” niż jedno wielkie wow w tydzień — i to jest dobre, bo daje trwałość.


Jak utrzymujemy efekt – plan podtrzymujący

Utrzymanie efektu to:

  • prosta rutyna domowa,

  • rozsądne wizyty podtrzymujące (zależnie od skóry),

  • SPF jako nawyk, nie „opcjonalnie”.


Dla kogo ten scenariusz ma największy sens

Ten typ planu jest super, jeśli:

  • masz zmiany trądzikowe + zaczerwienienia,

  • czujesz, że skóra jest przeciążona kosmetykami,

  • chcesz efektu naturalnego: spokojniejsza, gładsza skóra i równy koloryt,

  • zależy Ci na planie, a nie przypadkowych zabiegach.

 
 
 

Komentarze

Oceniono na 0 z 5 gwiazdek.
Nie ma jeszcze ocen

Oceń
bottom of page